Przez lata w powszechnym przekonaniu funkcjonował prosty schemat: żeby sąd orzekł rozwód z wyłącznej winy małżonka, trzeba udowodnić zdradę fizyczną. Sprawa, którą Kancelaria prowadziła przed Sądem Apelacyjnym, pokazała, że to przekonanie jest błędne. Wyrok, który zapadł, potwierdził coś, co w orzecznictwie dojrzewało od lat: do przypisania wyłącznej winy za rozkład pożycia nie jest konieczne udowodnienie fizycznej zdrady. Wystarczy wykazanie nielojalnych zachowań o charakterze emocjonalnym.
W imieniu klientki Kancelaria wniosła pozew o rozwód z wyłącznej winy małżonka. W toku postępowania ustalono, że pozwany nawiązał bliską relację z inną kobietą, którą intensywnie ukrywał przed żoną, poświęcając tej osobie czas i zaangażowanie emocjonalne dotychczas kierowane ku rodzinie. Nie było bezpośrednich dowodów na współżycie seksualne. Sąd pierwszej instancji orzekł winę obu stron. Po złożeniu apelacji Sąd Apelacyjny zmienił wyrok i orzekł rozwód z wyłącznej winy pozwanego.
Dochowanie wierności, która stosownie do art. 23 k.r.o. jest jednym z obowiązków każdego z małżonków, nie polega jedynie na utrzymywaniu stosunków płciowych przez małżonków tylko ze sobą i powstrzymywaniu się od kontaktów seksualnych z innymi osobami. Zdrada nie oznacza jedynie współżycia z inną osobą podczas trwania związku małżeńskiego, ale również należy ją interpretować jako zdradę psychiczną i emocjonalną. Zdrada emocjonalna, choć subtelniejsza niż jej fizyczny odpowiednik, może prowadzić do orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy jednego z małżonków, jeśli sąd uzna, że jej skutki miały decydujący wpływ na rozpad małżeństwa.
Kluczowe w sprawie było wykazanie, że to nielojalność emocjonalna pozwanego doprowadziła do rozkładu pożycia. Co do zasady, jeśli dopuszczający się zdrady małżonek wykaże, że jego postępowanie nie miało żadnego wpływu na rozpad związku, sąd może przyjąć winę obu stron, a nawet orzec, że za rozpad ponosi wyłączną odpowiedzialność drugi z małżonków. Niewierny małżonek musiałby wykazać, że zdrada była wynikiem rozpadu małżeństwa, które już przedtem było w zasadzie “martwe”. W naszej sprawie materiał dowodowy jednoznacznie wskazywał, że wina pozwanego polegała na nawiązaniu znajomości z inną osobą, która miała charakter intymny i osobisty. W momencie ujawnienia tej relacji nastąpił definitywny rozpad małżeństwa. Między opisanym umyślnym zachowaniem pozwanego a powstałym rozkładem pożycia małżeńskiego stron zachodzi związek przyczynowy.
Orzeczenie wyłącznej winy ma doniosłe konsekwencje finansowe. Jeśli sąd orzeknie wyłączną winę małżonka, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej strony niewinnej, można żądać alimentów dla siebie. Warto przy tym pamiętać, że wina jest niestopniowalna, co oznacza, że sąd nie analizuje, wina którego z małżonków była większa. Zawinione jest każde zachowanie, które zasługuje na negatywną ocenę i które w jakimkolwiek stopniu przyczyniło się do rozkładu pożycia małżeńskiego. Ujmując tę kwestię obrazowo: 99% winy jednego małżonka oraz 1% winy drugiego skutkować będzie orzeczeniem rozwodu z winy obojga małżonków.
Sprawa ta niesie jedno kluczowe przesłanie: brak dowodu fizycznej zdrady nie zamyka drogi do orzeczenia wyłącznej winy. Z prawnego punktu widzenia nie ma różnicy pomiędzy zdradą emocjonalną a zdradą fizyczną, ponieważ obie mogą stanowić podstawę rozwodu, jeżeli doprowadziły do rozkładu pożycia małżeńskiego. Prawo rozumie małżeństwo jako wspólnotę nie tylko fizyczną, ale przede wszystkim emocjonalną. Naruszenie tej wspólnoty przez zaangażowanie uczuciowe poza jej granicami jest równie poważnym złamaniem obowiązków małżeńskich. Czas, aby dostrzegali to również sami małżonkowie.

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ejarocin.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz