Zamknij

Rozruch gospodarki po koronawirusowym przestoju

10:29, 18.05.2020 | N.P
Skomentuj
REKLAMA

Powoli wracamy do normalnego życia. Przed nami trzeci, przedostatni etap znoszenia ograniczeń związanych z koronawirusem. Ten, na który bardzo czekali klienci i przedsiębiorcy. Od poniedziałku możemy skorzystać z usług fryzjera i kosmetyczki, a także pójść do restauracji czy kawiarni. Usługi te zostały przywrócone pod ogromnym reżimem sanitarnym. Warto sobie z tego zdawać sprawę nim wybierzemy się do salonu urody czy postanowimy zjeść obiad na mieście. Bo ponowny start gospodarki nie oznacza wcale, że epidemia się skończyła.

 

Polacy nie mogli doczekać się otwarcia gabinetów fryzjerskich, kosmetycznych czy restauracji. Na pytanie: „Co byś zrobił/zrobiła w pierwszej kolejności, gdyby zniesione zostały obostrzenia związane z pandemią?” wizytę u fryzjera i kosmetyczki (37 proc.) wymieniali na drugim miejscu. Za spotkaniem z rodziną i znajomymi (60 proc.). Choć wciąż daleko do normalności to widać, że z dotychczasowego luzowania obostrzeń społeczeństwo korzysta. Na brak klientów zakłady piękności nie powinny więc narzekać. Szczególnie, że z badania zrealizowanego dla BIG InfoMonitor przez agencję Maison & Partners wynika, że dbanie o włosy to jedna z tych usług, których Polakom brakuje bardziej niż wyjazdu na wycieczkę po kraju (21 proc.), zakupów innych niż spożywcze (20 proc.), a także seansu w kinie, koncertu czy spektaklu (19 proc.). Nie wspominając o wizycie w klubie fitness, za którą tęskni jedynie 6 proc. respondentów.

- Takie deklaracje Polaków dają nadzieję na odrodzenie się tym branżom, które najbardziej ucierpiały w efekcie koronawirusa i przymusowej kwarantanny – mówi Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. 

Od poniedziałku w końcu możemy pójść do fryzjera, kosmetyczki, barbera czy zjeść obiad na mieście. Równocześnie te wszystkie miejsca obowiązuje ścisły reżim sanitarny.

- Apeluję o trzymanie się ścisłe reguł sanitarnych. Choćby takich, że w zakładach fryzjerskich czy kosmetycznych nie może być czynnej poczekalni, nie możemy siedzieć i czekać tam w tłumie osób obcych. Umawiajmy się na konkretną godzinę, na konkretną wizytę – przestrzega Łukasz Szumowski, minister zdrowia.

Wśród zaleceń dla salonów urody znalazły się m.in.: obowiązek noszenia przez klientów i obsługę maseczek, gogli lub przyłbic (u fryzjera, a w salonie kosmetycznym – jeśli zabieg na to pozwala); używanie ręczników jednorazowych, gdy jest to możliwe; przyjmowanie klientów po wcześniejszym umówieniu się na wizytę telefonicznie lub online. Już w środę, tuż zakończeniu konferencji prasowej premiera i ministra zdrowia, rozpoczęły się przygotowania do ponownego otwarcia.

- Poczekalnia jest nieczynna. Znalazły się w niej instrukcje, jak należy zachować się w salonie oraz płyn do dezynfekcji. Panie są proszone, żeby przyszły w maseczkach i rękawiczkach. Jeżeli ich nie będą miały, udostępnimy im je. Mam takie techniczne możliwości, że każda z obsługiwanych pań znajdzie się w osobnym gabinecie. Zrezygnowałam z jednego stolika do manicure. Płyny dezynfekujące, maseczki, przyłbice czy rękawiczki nie są dla nas żadną nowością, bo te miałyśmy zawsze. Teraz większą uwagę niż zwykle przywiązujemy do dezynfekcji wszelkich klamek czy włączników – mówi Beata Hałas.

Telefony rozdzwoniły się natychmiast po rządowym ogłoszeniu powrotu tych usług.

– Stałe klientki przede wszystkim zapisywały się na manicure i pedicure oraz zabiegi na rzęsy – zdradza właścicielka salonu kosmetycznego „Esthetique” w Jarocinie.

Kalendarze już są pełne, a, jak mówi kosmetyczka, „to się jeszcze ruszy”. Już dziś, w zależności od rodzaju zabiegu, ci którzy jeszcze się nie zapisali, na wizytę będą musieli poczekać co najmniej tydzień. Tym bardziej, że grafiki muszą być „luźniejsze” – klientki nie mogą się ze sobą stykać np. w korytarzu. Szeroko swoje drzwi dla klientów otworzyły też kawiarnie i restauracje.

– Napełniliśmy lodówki, które były wypróżnione, uporządkowaliśmy, poprzestawialiśmy trochę stoliki – mówi Małgorzata Niestrawska-Kaźmierczak z Kawiarni Filmowej w Jarocinie.

Wśród wymogów i zaleceń dla gastronomii znalazły się bowiem: limit osób w lokalu (na 1 osobę musi przypadać co najmniej 4 m2); dezynfekcja stolika po każdym kliencie; zachowanie 2 m odległości między stolikami (blaty mogą być odsunięte od siebie o 1 m pod warunkiem, że stoliki oddzieli się dodatkowo przegrodami o wysokości minimum 1 m ponad blat stolika); zachowanie dystansu 1,5 m od gości siedzących przy osobnych stolikach; noszenie maseczek oraz rękawiczek przez kucharzy oraz obsługę lokalu gastronomicznego. Goście restauracji mogą zdjąć maseczki, jeśli siedzą już przy stolikach.

- Za chwilę też będziemy wieszać żagle i mam nadzieję, że nasz taras, ale też wnętrze, zachęci ludzi do tego, żeby nas odwiedzić – mówi Małgorzata Niestrawska-Kaźmierczak.

Jak przystało na Kawiarnię Filmową, jej goście już niedługo będą mogli skorzystać z dobrodziejstwa kina plenerowego. Oglądanie filmów w ten sposób również zostało umożliwione od poniedziałku.

Co jeszcze zmieniło się od w Polsce w momencie wprowadzenia w życie trzeciego etapu odmrażania gospodarki?

[ZT]983[/ZT]

Stopniowe znoszenie obostrzeń nie zwalnia nas ze stosowania podstawowych zasad bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie. Muszą one stać się podstawą naszego codziennego funkcjonowania. Szczególnie należy pamiętać o zachowaniu 2-metrowej odległości od innych w przestrzeni publicznej; zakrywaniu nosa i ust w miejscach publicznych.

- Noszenie maseczki na brodzie lub pod nosem to nie jest odwaga i pewien szpan, ale daleko posunięty egoizm i brak odpowiedzialności. Maseczka nie ma nas chronić przed innymi, ale innych przed nami - przed zakażeniem od nas, jeżeli bylibyśmy nosicielem – mówi Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

Przy noszeniu maseczek należy przestrzegać pewnych zasad higieny: nie dotykać jej podczas noszenia, a po ściągnięciu dokładnie umyć ręce mydłem i wodą lub zdezynfekować specjalnym środkiem. Jednorazowe maseczki po ich użyciu należy wrzucać do odpadów zmieszanych, a te wielokrotnego użytku regularnie prać w temperaturze co najmniej 60 st. C. Dla własnego dobra warto też pamiętać o: ścisłym przestrzeganiu zasad sanitarnych w miejscach, gdzie jest dużo ludzi, zwłaszcza w restauracjach, u fryzjera czy kosmetyczki; pracy zdalnej i pozostaniu w domu, jeśli tylko jest to możliwe.

- Bardzo dużo od nas zależy. Bardzo dużo zależy od tego, jak my będziemy funkcjonowali, ale na dzisiaj w Polsce żaden medyk nie musiał podejmować decyzji kto ma żyć, a kto nie będzie miał dostępu do respiratora, nie było sytuacji, gdzie pacjenci w szpitalach zakaźnych leżeli pokotem na korytarzach, a respiratory były wstawiane również do hal i tymczasowo zbudowanych szpitali. Tego uniknęliśmy i mam nadzieję, że nigdy taka sytuacja w Polsce nie będzie miała miejsca – przestrzega minister Łukasz Szumowski.

W związku z tym, że dla zapewnienia minimum bezpieczeństwa sanitarnego konieczne będzie stosowanie bardzo dużej ilości środków zabezpieczenia osobistego oraz płynów dezynfekujących, przedsiębiorcy postulują wprowadzenie czasowej regulacji cen tych środków lub innych rozwiązań zapewniających dostęp do nich w umiarkowanych cenach. Ich zdaniem pełna swoboda na tym polu może skutkować podnoszeniem cen oferowanych usług.

- Te argumenty jasno pokazują, że samo liberalizowanie ograniczeń może w wielu przypadkach nie wystarczać, i że dla wielu przedsiębiorców powrót do względnie normalnej działalności wiąże się z koniecznością ponoszenia dodatkowych kosztów – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG Info Monitor.

A to nie pozostanie bez wpływu na – i tak bardzo poważnie nadwyrężoną – kondycję firm oraz portfeli klientów.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz