Zamknij

Wystawa i koncert w Wilkowyi. Poświęcone urodzonemu tam biskupowi (ZDJĘCIA)

18:08, 28.04.2022 | N.P
Skomentuj foto.: Gmina Jarocin
REKLAMA

29 kwietnia przypada Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego w czasie II wojny światowej. Z tej okazji zorganizowana została uroczystość poświęcona Franciszkowi Jedwabskiemu, biskupowi urodzonemu w Wilkowyi.

 

Otwarta została wystawa, której towarzyszy prezentacja multimedialna o kapłanach – męczennikach II wojny światowej. Msza św. w intencji polskich kapłanów – męczenników koncelebrowana odprawiona została w minioną sobotę, pod przewodnictwem księdza kanonika Krzysztofa Duchnowskiego, proboszcza parafii pw. św. Wojciecha BM w Wilkowyi.

W niedzielę natomiast odprawiona została suma odpustowa w intencji Kościoła, ojczyzny, parafii i polskich kapłanów męczenników, koncelebrowana, pod przewodnictwem ks. Sławomira Kęszka – proboszcza parafii pw. Zwiastowania NMP w Dębem, delegata biskupa kaliskiego ds. podtrzymywania pamięci o męczeństwie duchowieństwa polskiego.

Zorganizowano również koncert słowno-muzyczny, podczas którego wystąpili soliści scen polskich i ukraińskich: Jerzy Zelnik (aktor), Natalia Kozub (skrzypce), Lucyna Białas (sopran), Robert Grudzień (organy, kierownictwo artystyczne) i Olha Hrytsak (alt Ukraina).

[FOTORELACJA]777[/FOTORELACJA]

Franciszek Jedwabski urodził się 29 stycznia 1895 r. w Wilkowyi jako dziecko Franciszka, organisty kościelnego i Seweryny z domu Ostojskiej. Po ukończeniu szkoły średniej w Gnieźnie w 1914 r. został powołany do służby wojskowej w armii niemieckiej. Służył w niej przez cały okres I wojny światowej. Wziął udział, w stopniu sierżanta, w powstaniu wielkopolskim. Najprawdopodobniej był już wtedy klerykiem Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Po jego ukończeniu, 17 grudnia 1922 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk prymasa Edmunda Dalbora. Do 1927 r. pełnił posługę duszpasterską jako wikary kilku wielkopolskich parafii. Następnie został powołany na stanowisko notariusza Metropolitalnego Sądu Duchownego w Poznaniu i prokuratora Arcybiskupiego Seminarium Duchownego. W 1938 r. powierzono mu stanowiska: kanclerza Kurii oraz kanonika gremialnego kapituły metropolitalnej.

Po wkroczeniu Niemców do Poznania we wrześniu 1939 r. pełnił obowiązki proboszcza parafii archikatedralnej w Poznaniu i został mianowany przez prymasa Augusta Hlonda trzecim wikariuszem generalnym archidiecezji.

6 października 1941 r. został aresztowany i przewieziony do więzienia w Forcie VII. Stąd trafił do Dachau. Po przyjeździe do obozu otrzymał numer 28 430 i został zakwaterowany najprawdopodobniej w baraku nr 28. Ks. Jedwabski dzielił wraz z pozostałymi kapłanami, a było ich tylko z samej Polski ok. 2000, wszelkie niedole obozowego życia. Ciężką, fizyczną pracę, brak ciepłej odzieży, różnorakie szykany ze strony strażników, ciągłe zagrożenie życia. Latem 1941 r. zabroniono polskim kapłanom odprawiać mszy świętych. Jednak oni, w tym zapewne i ks. Franciszek Jedwabski, czynili to z narażeniem życia w niedzielne poranki, jeszcze w ciemnościach. Za kielich służyła w takich przypadkach zazwyczaj szklanka. Oprócz potajemnych mszy były i potajemne spowiedzi oraz Komunia święta udzielana w miejscu pracy, w warsztatach, magazynach, w obozowym szpitalu. Polscy księża zakładali ponadto tajne Kółka Różańcowe, Eucharystyczne, Maryjne. W ich ramach oprócz wspólnych modlitw był również czas na pogadanki i konferencje. Jeden ze współwięźniów, późniejszy biskup włocławski Franciszek Korszyński, tak wspominał po latach więźnia nr 28 430: Zawsze spokojny, opanowany, pogodny. Całą swoją postawą podnosił i podtrzymywał na duchu. Był jednym z najgorliwszych promotorów nowenny do św. Józefa i innych przyrzeczeń, złożonych temu Świętemu. Był przewodniczącym Komitetu Przyrzeczeń, następnie został wybrany na przewodniczącego komitetu, który miał się zająć wykonaniem tych przyrzeczeń w kraju. Był też zastępcą prezesa Przedstawicielstwa Polskiego Rzymskokatolickiego Duchowieństwa w Dachau.

Komitet, o którym mowa, został powołany do życia na kilka tygodni przed wyzwoleniem obozu, kiedy to wraz ze zbliżaniem się wyzwolicieli rosła wśród więźniów obawa, czy Niemcy nie będą chcieli zlikwidować świadków ich rozlicznych zbrodni. Po dyskusjach i naradach polscy kapłani i świeccy zadecydowali, że obecni w obozie Polacy dokonają aktu oddania się pod opiekę św. Józefowi oraz przyrzekną, że w rok po szczęśliwym powrocie do kraju wezmą udział w uroczystej pielgrzymce do cudownego obrazu św. Józefa w Kaliszu, będą szerzyć kult tego świętego, a także stworzą wspólnymi siłami Dzieło Miłosierdzia, polegające na opiece nad sierotami po rodzicach zmarłych w więzieniach i obozach hitlerowskich. Podkreślano przy tym zupełną dobrowolność podjęcia tych postanowień. Uchwalono, że dokonanie tego zbiorowego aktu nastąpi 22 kwietnia, tj. w uroczystość Opieki Św. Józefa. Umówiono się też, że gdyby zaszły jakieś przeszkody udaremniające dopełnienie aktu zbiorowego, każdy dokona go osobno według ustalonego wcześniej tekstu, który miał być rozdany wszystkim chętnym. Zanim doszło do tego niecodziennego wydarzenia, chcąc jak najlepiej przygotować do niego zarówno księży, jak i świeckich, wygłoszono szereg konferencji i pogadanek oraz odprawiono nowennę do św. Józefa, w trakcie której modlono się o „cud wyzwolenia”. 22 kwietnia o godzinie 830 ks. kanonik Franciszek Jedwabski odprawił sumę, w trakcie której odmówiono tekst oddania się w opiekę św. Józefowi. Modlitwy zostały wysłuchane. Już 29 kwietnia obóz wyzwoliły wojska amerykańskie. Gdy zebrani na placu apelowym więźniowie zaczęli skandować „dziękujemy, dziękujemy”, amerykański oficer odpowiedział: „Nie dziękujcie nam, ale Bogu”. Po latach uwolnieni więźniowie uświadomili sobie, jak wiele racji było w słowach owego oficera, gdy powszechnie znany stał się rozkaz Himmlera przesłany do Dachau jeszcze 14 kwietnia, w którym Reichsfürer instruował, że: O oddaniu obozu nie może być mowy. Obóz należy natychmiast ewakuować. Żaden więzień nie może dostać się żywy w ręce nieprzyjaciela. Warto również wspomnieć, że jeszcze 29 kwietnia jednostki dywizji SS „Viking” próbowały, bez powodzenia, odbić obóz z rąk Amerykanów.

Po wojnie wielokrotnie bp Franciszek Jedwabski uczestniczył w spotkaniach dachauczyków i angażował się w działania mające na celu wypełnienie złożonych w obozie zobowiązań, a po śmierci ks. bp. Korszyńskiego przejął de facto kierownictwo nad grupą księży, byłych więźniów hitlerowskich obozów koncentracyjnych, reprezentując m.in. ich interesy przed niemieckimi sądami.

Więcej o biskupie tutaj.

(N.P)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%