Zamknij

Coraz mniej porodów, coraz większe emocje. Spór o porodówkę w Jarocinie trwa

Natalia Pluta Natalia Pluta 17:25, 29.08.2025 Aktualizacja: 17:45, 29.08.2025
Skomentuj foto.: Natalia Pluta foto.: Natalia Pluta

Nie milkną emocje wokół przyszłości oddziału ginekologiczno-położniczego oraz noworodkowego w jarocińskim szpitalu. W czwartek przed południem po raz kolejny przed głównym wejściem do lecznicy protestowały pielęgniarki i położne, zaniepokojone decyzjami nowej prezes spółki – Beaty Walczak-Silińskiej. Na miejscu pojawili się także dziennikarze. Również mediów ogólnopolskich, m.in. TVN i Polskiego Radia, ale także regionalnych jak WTK czy TVP3 Poznań. Pracowników wsparli lokalni działacze partii Razem. List w sprawie jarocińskiej porodówki do starosty wystosowała posłanka Karolina Pawliczak z Koalicji Obywatelskiej. Głos zabrał też Bogdan Udzik, sędzia w stanie spoczynku, były przewodniczący Rady Miejskiej w Jarocinie. 

 

„Nie wiemy, co dalej”. Obawy personelu

Pracownice szpitala przyznają, że od miesięcy żyją w niepewności. Zmiany zapowiadane przez zarząd zakładają m.in. ograniczenie działalności oddziałów położniczego i noworodkowego z powodu malejącej liczby porodów. Siedem osób dostało już propozycję przejścia z etatów na kontrakty lub umowy zlecenia.

– Cały czas słyszymy tylko liczby, tabelki, straty. Ja mam magistra ze specjalizacją i co teraz? Mam iść do sklepu? Po co tyle lat kształcenia? My wcale nie mamy mało porodów. Chcemy się rozwijać, ale nikt tego nie chce z nami robić – mówiła jedna z położnych.

Dane pokazują jednak tendencję spadkową. Dwa lata temu w Jarocinie odbyło się 540 porodów, w ubiegłym roku – 430, a w tym – dotąd niespełna 300.

 

Ordynator: „Zagrożone życie i zdrowie pacjentek”

W ostrych słowach do sytuacji odniósł się ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego, dr Miłosz Matuszczak.

– Sytuacja jest zła. Personel został tak zredukowany, że nie jesteśmy w stanie zagwarantować prawidłowej opieki. To realne zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentek – podkreślał.

Lekarz zarzucił też zarządowi brak konsekwencji.

– To, co ustalimy, po kilku dniach już nie obowiązuje. Nie wiemy, co mówić ciężarnym pacjentkom. Panuje chaos informacyjny, a wokół naszego oddziału prowadzony jest czarny PR – dodał.

Zdaniem dr Matuszczaka, problemy nie wynikają wyłącznie z lokalnych decyzji. Na sytuację położnictwa w całej Polsce wpływa m.in. niewystarczająca wycena świadczeń przez NFZ oraz ogólny niż demograficzny.

 

„Jarocin się rozwija, porodówka potrzebna”

Podczas protestu głos zabrali także działacze partii Razem.

– Kobiety boją się zachodzić w ciążę, bo nie wiedzą, czy otrzymają tu odpowiednią opiekę. Jarocin się rozwija, mieszka tu coraz więcej młodych rodzin. Zamknięcie porodówki oznaczałoby, że najbliższe porody odbywać się będą 25–40 kilometrów stąd. To zbyt daleko w sytuacjach nagłych – mówiła Joanna Bober.

– Argumentacja, że to się nie opłaca, nie ma pokrycia w faktach. Według NFZ-u przy 450 porodach rocznie oddział powinien być rentowny. Ale nie wszystko można mierzyć zyskiem. To jest podstawowa potrzeba społeczności lokalnej. Nie dopuścimy do tego, aby kolejne oddziały, miejsca, w których kobiety mogą rodzić i w spokoju otrzymywać usługi medyczne, były zamykane. (…) Jeśli będziemy takie porodówki jak tutaj likwidować to w końcu miasta wojewódzkie nie będą nadążać. Nie wszystkie porodu można przenieść do Poznania, bo tam miejsc też nie starczy – dodawał Łukasz Garczewski.

 

Prezes szpitala: „Nie ma mowy o likwidacji”

Z dziennikarzami i protestującymi spotkała się prezes Beata Walczak-Silińska.

– Chcę z całą mocą podkreślić: nie ma likwidacji oddziałów. Żaden wniosek o zamknięcie nie trafił do wojewody. To, że zawiesiliśmy część łóżek i zaproponowaliśmy inny model zatrudnienia, wynika ze spadającego obłożenia – tłumaczyła.

Jak wyjaśniła, planowane jest utworzenie oddziału wieloprofilowego, w ramach którego nadal będzie prowadzona działalność położnicza i noworodkowa, choć pod inną nazwą.

– Stąd mogło się wziąć błędne przekonanie o „likwidacji”, a to jest „reorganizacja” – zaznaczyła.

Kierowniczka ds. pielęgniarek Dorota Kubiak dodała, że wszystkie położne dostały możliwość przejścia na kontrakty.

– To nie jest zwolnienie, tylko inna forma zatrudnienia – podkreślała.

Po proteście otrzymaliśmy na piśmie stanowisko zarządu Szpitala Powiatowego w Jarocinie w tej sprawie.

- „Szpital Powiatowy w Jarocinie potrzebuje przede wszystkim stabilności i spokoju w codziennym funkcjonowaniu. Wykorzystywanie bieżącej sytuacji szpitala do celów politycznych nie służy ani pacjentom, ani pracownikom, a ponadto negatywnie wpływa na wizerunek placówki w oczach społeczności lokalnej. Priorytetem Zarządu Szpitala jest zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańcom powiatu oraz utrzymanie wysokiej jakości świadczonych usług. Szpital realizuje wszystkie zadania wynikające z umów z NFZ i zapewnia całodobową opiekę medyczną. Oddziały funkcjonują w sposób gwarantujący zachowanie bezpieczeństwa pacjentów. Zarząd apeluje o odpowiedzialny dialog oraz o powstrzymanie się od prób upolityczniania spraw związanych z funkcjonowaniem Szpitala – czytamy w nim.

 

[FOTORELACJANOWA]2361[/FOTORELACJANOWA]

 

Głos polityków i samorządowców

Sprawa jarocińskiego szpitala trafiła na biurka parlamentarzystów. Posłanka Koalicji Obywatelskiej Karolina Pawliczak wystąpiła do starosty jarocińskiego z prośbą o pilną interwencję.

– Pracownikom wręczane są wypowiedzenia bez dialogu. To niezrozumiałe dla lokalnej społeczności, a ryzyko dla pacjentek jest ogromne – napisała w liście skierowanym także do Ministerstwa Zdrowia, NFZ i burmistrz Jarocina.

 

Pełną treść listu publikujemy poniżej. 

 

Swoje stanowisko ogłosił także Bogdan Udzik, były przewodniczący Rady Miejskiej, sędzia w stanie spoczynku. W obszernym liście otwartym krytykował on władze powiatu i zarząd szpitala za chaos informacyjny, brak konsultacji i nieprzemyślane decyzje.

– To sabotuje wysiłki gmin, które starają się poprawiać warunki życia rodzin i zwiększać dzietność – ocenił.

Wezwał m.in. do odwołania prezes szpitala, cofnięcia wypowiedzeń położnym i przeprowadzenia jawnego konkursu na nowego szefa lecznicy.

 

Treść listu publikujemy poniżej.

„Polityka państwa oraz samorządów lokalnych: wojewódzkich, powiatowych i gminnych powinna być m.in. kształtowana w oparciu o wiarygodne prognozy dotyczące przyszłego stanu liczby ludności, monitorowanie zmian liczby mieszkańców oraz prognozowanie zmian struktury wiekowej populacji, jakie wystąpią w danym regionie. Informacji we wskazanych zakresach dostarcza przede wszystkim Główny Urząd Statystyczny (GUS).

Przedstawiam zatem w skrócie podstawowe prognozy GUS-u dla Polsk do roku 2060:

  • liczba ludności Polski w roku 2060 wyniesie 32,9 miliona osób, co oznacza zmniejszenie liczby ludności o 12,7% (obecnie liczba ludności wynosi ok. 37 mln osób);
  • przewidywany jest początkowo spadek liczby urodzeń z 304,5 tys. w roku 2023 - do 287,1 tys. w roku 2035 ale w latach 2035-2045 GUS prognozuje wzrost liczby urodzeń do 294,5 tys.;
  • osoby w wieku 65 lat i więcej będą stanowiły około 30% populacji, a ich liczba wzrośnie o 2,5 miliona w porównaniu do 2025 r.;
  • kobiety w wieku prokreacyjnym (15-49 lat) stanowić będą w roku 2060 jedynie ok. 71% stanu z roku 2025.

Wyniki badań GUS-u powinny być dogłębnie i wszechstronnie analizowane, a następnie w przemyślany sposób przekładane na istniejące, przygotowywane lub aktualizowane plany rozwoju danego województwa, powiatu czy gminy.

Podobnie należy postępować, jeśli gmina oraz powiat chcą efektywnie kształtować usługi publiczne w takich zwłaszcza obszarach, jak: mieszkalnictwo, gospodarka komunalna, szeroko pojęta edukacja, opieka socjalna, usługi zdrowotne, a także infrastruktura techniczna i komunikacja zbiorowa.

Z powodu obowiązującego ustawowego podziału kompetencji - odnośnie zadań własnych oraz zadań zleconych - pomiędzy gminami a powiatami - niezbędne  jest współdziałanie, a nawet ścisła współpraca samorządu powiatowego z samorządami gminnymi, w szczególności gdy chodzi o szeroko pojętą edukację (żłobki, przedszkola, szkoły podstawowe, szkoły ponadpodstawowe, szkoły specjalne, instytucje kultury, biblioteki); gdy chodzi o opiekę i pomoc socjalną oraz  o usługi zdrowotne, a zwłaszcza - szpitalne świadczenia zdrowotne.

Zadaniem własnym samorządu powiatu jarocińskiego jest m.in. prowadzenie Szpitala. Samorząd powiatowy jest jego organem założycielskim i odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie. W konsekwencji - to Powiat, wskutek wadliwej organizacji szpitala oraz tolerowania błędów w zarządzaniu szpitalem, może doprowadzić do prawdziwej katastrofy w zakresie dostępności oraz jakości udzielania szpitalnych świadczeń zdrowotnych mieszkańcom gmin wchodzącym w skład powiatu. Za sprawą nieprzemyślanych decyzji w sprawie likwidacji oddziałów położniczego oraz noworodkowego, pogłębieniu w stosunku do prognozowanego ulec może spadek liczby urodzeń w powiecie jarocińskim. 

Gmina (gminy) - zwiększając liczbę miejsc w żłobkach i przedszkolach, utrzymując i budując mieszkania socjalne, prawidłowo kształtując sieć żłobków, przedszkoli i szkół podstawowych, ułatwiając tworzenie miejsc pracy dla kobiet, dbając o dostęp do świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej itp. - stara się skutecznie wpływać na decyzje kobiet o posiadaniu dziecka czy dzieci. Wymienione działania już przyczyniają się do spowolnienia niekorzystnego procesu demograficznego polegającego na zmniejszaniu się liczby urodzeń (a w konsekwencji na zmniejszaniu się ilości osób w wieku produkcyjnym). Powiat zdaje się jednak wysiłki te niweczyć.

Powiat bowiem - bez wcześniejszych rozmów z przedstawicielami gmin, bez żadnych społecznych konsultacji - inicjując czy pozwalając na formalną lub faktyczną likwidację (rzekomo nierentownych - o tym również dalej) oddziałów: noworodkowego, położniczego oraz ginekologicznego sabotuje w istocie wysiłki gmin na rzecz zwiększania dzietności. To szkodliwe społecznie postępowanie władz powiatu i szpitala skrywane jest w bałaganie informacyjnym oraz w tworzeniu atmosfery niepewności co do przyszłości szpitala. Być może chodzi przede wszystkim o to, aby nie zapłacić (nie ponieść odpowiedzialności) za błędy kadrowe oraz własną wieloletnią bezczynność oraz ignorancję.

W ramach jawnej dezinformacji niektórzy powiatowi „liderzy” przekonują teraz, że to gminy ze swoich budżetów (z podatków płaconych przez swoich mieszkańców) mogą i powinny ulżyć Powiatowi lub NFZ-etowi – dopłacając do szpitala (podlegającego wyłącznie Powiatowi) i finansowanemu przez NFZ. Co gorsza, Szpital jarociński jest zarządzany od kilku miesięcy przez osobę wyjętą z kapelusza (bez konkursu), nie mającą koniecznych kwalifikacji ani doświadczenia do samodzielnego zarządzania podmiotem ochrony zdrowia i manipulowaną przez doradcę z oczywistym konfliktem interesów.

Problem deficytu Szpitala. Faktem powszechnie znanym jest to, że bezpośredni wpływ na „rentowność” poszczególnych oddziałów Szpitala Powiatowego zależy od wyceny konkretnych procedur lub udzielonych świadczeń zdrowotnych przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ). Nie są publicznie dostępne ani znane wyceny NFZ-tu świadczeń zdrowotnych w rozbiciu na zawarte przez szpital kontrakty, ani nie wiadomo jakie są rzeczywiste koszty działalności poszczególnych oddziałów oraz pozostałych jednostek organizacyjnych szpitala – jak np. SOR, poradnia POZ, Poradnie specjalistyczne, Laboratorium, Diagnostyka Obrazowa, utrzymanie sal operacyjnych, Anestezjolodzy, Administracja, itp.  Apeluję zatem o udostępnienie radnym powiatowym i gminnym rzetelnej i dokładnej informacji w tym zakresie.  

Warto w tym miejscu zauważyć, że opłacalność oddziału szpitalnego - np. ginekologii lub położnictwa zależy od ilości pacjentek. Jeśli zatem w miesiącu odbywa się kilka, zamiast (jak dotychczas) kilkunastu porodów - tzn. że koszty gotowości całego personelu, usług związanych z pobytem w szpitalu pacjentek, amortyzacji sprzętu itd. zostaną zestawione z przychodami z tych kilku porodów. Tak powstaje ujemny winik finansowy. Warto, aby mieszkańcy powiatu i pracownicy szpitala te dane poznali, bo zaczęło właśnie występować zjawisko rezygnacji pacjentek z porodu w Jarocinie, gdyż jak mówią w uproszczeniu: „nie wiadomo czy oddział położniczy i noworodkowy będą dalej istnieć”.  Niepokój wzbudzała już informacja podana nie tak dawno przez prezes szpitala podczas komisji zdrowia, że ponad 40 procent mieszkanek powiatu jarocińskiego rodzi swoje dzieci nie w naszym szpitalu. Co zrobiono, aby to zmienić? Przecież to oczywiste wyzwanie, które nie zostało przez zarząd szpitala podjęte. Nie trzeba nikogo przekonywać, że zmiana tego trendu poprawiłaby rentowność oddziałów.

Nie ma w przestrzeni publicznej informacji, na jakich zasadach dzielone są koszty powstające w ramach szpitala - jako całości – oraz na jakich zasadach i jakie koszty pokrywane są ze środków wpływających z NFZ-tu za wykonanie zawartych kontraktów. Nie ma jasnej informacji czy umowy zawarte przez Szpital z NFZ wykonują wyłącznie jednostki organizacyjne szpitala czy jakieś podmioty zewnętrzne? Czy jakaś działalność - np. oddział chorób wewnętrznych została oddana innemu podmiotowi? Jeśli tak, to jakie są stosowane zasady rozliczeń - czy wykonuje się je w ramach całościowego budżetu szpitala, czy jedynie w ramach jakiegoś osobno traktowanego kontraktu.  Warto byłoby dowiedzieć się które kontrakty negocjowała Pani Prezes i z jakim rezultatem. Apeluję o udostępnienie informacji w tym zakresie.

Pomimo braku dostępu do rzetelnych danych dotyczących sytuacji finansowej jarocińskiego Szpitala, wysokości jego zadłużenia oraz przyczyn jego wystąpienia, uważam, że po wnikliwej analizie prognoz demograficznych GUS-u odnoszących się do powiatu jarocińskiego oraz wszystkich gmin i powiatów sąsiadujących z nim, powinny zostać podjęte następujące kroki:

  • niezwłoczne odwołanie obecnego Prezesa Zarządu Szpitala,
  • cofnięcie wypowiedzeń położnym,
  • publiczne udostępnienie danych dotyczących sytuacji finansowej jarocińskiego Szpitala, wysokości jego zadłużenia oraz przyczyn jego wystąpienia,
  • przeprowadzenie przez Powiat konsultacji z zainteresowanymi władzami gmin w przedmiocie planu naprawczego dla Szpitala lub jego restrukturyzacji,
  • przeprowadzenie konkursu na stanowisko nowego prezesa zarządu szpitala z wymogiem przedstawienia przez kandydata / kandydatkę autorskiego planu naprawczego dla Szpitala lub jego restrukturyzacji.

Celem nadrzędnym wskazanych działań powinno być zatrzymanie lub spowolnienie spadku urodzeń na obszarze powiatu jarocińskiego oraz innych powiatów, przy jednoczesnym zapewnieniu opieki nie tylko szpitalnej dla osób w wieku 65 lat i więcej, których ilość gwałtownie przyrośnie (o 2,5 mln osób do 2060 roku)”.

Bogdan Udzik (-) 
(pierwszy przewodniczący Rady Miejskiej w Jarocinie po odrodzeniu  samorządu terytorialnego w roku 1990, współtwórca „Gazety Jarocińskiej”, sędzia w stanie spoczynku)

 

Bogdan Udzik ze swoim listem pojawił się także na ostatniej Sesji Rady Powiatu Jarocińskiego, Najpierw Mirosław Drzazga, przewodniczący rady, nie chciał dopuścić do odczytania dokumentu. Argumentował to nieobecnością prezes szpitala i wszystkich stron tego konfliktu na posiedzeniu. W końcu pozwolił na odczytanie listu radnej Małgorzacie Niestrawskiej-Kaźmierczak. Gdy wszyscy radni poznali jego treść to wywołało kolejną dyskusję wokół szpitala, która ma być kontynuowana na wrześniowym posiedzeniu Komisji Zdrowia i Spraw Społecznych. To ma się odbyć w pierwszej połowie miesiąca.

 

[FOTORELACJANOWA]2361[/FOTORELACJANOWA]

 

Dołącz do nas na Facebooku!Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i fotorelacje. Jesteśmy tam, gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%